Dlaczego siadanie do komputera nie jest najlepszym sposobem by zacząć pisać?

Jestem pewien, że ta historia zdarzyła się także i Tobie. Termin oddania pracy na uczelnię zbliża się wielkimi krokami. Masz zatem Wielki Plan Wzięcia Się Do Pracy. Jest sobotni poranek, mieszkanie jest już wysprzątane a seriale obejrzane. Siadasz zatem przed komputerem z mocnym postanowieniem dobrnięcia przynajmniej do połowy pracy. Otwierasz Worda i zaczynasz. Dwie godziny później… masz już wybrany perfekcyjny font. Kolejne dwie godziny spędzasz na wybieraniu najbardziej doskonałych marginesów, jakie istnieją. Ilość napisanego tekstu? Zero.

Dlaczego tak jest? Wina – wbrew temu, co usiłują Ci wmówić różnego rodzaju kołczowie – nie leży w Tobie, ale… w nieodpowiednim doborze narzędzi. Proces pisania można podzielić na trzy etapy a Word (czy jakikolwiek klasyczny edytor tekstu) jest odpowiedni dopiero dla trzeciego etapu. Co zatem robimy wcześniej?

Inspiracja

Słynna „blokada pisarska” to nie kwestia braku pomysłu. Nie jest przecież tak, że kiedy siadasz przed komputerem i gapisz się w pusty ekran, w Twojej głowie nie ma pomysłów. Powiedziałbym, że jest odwrotnie – tych pomysłów jest zbyt wiele! Wiesz, co jest problemem? Klawiatura komputera jest narzędziem, które inżynierowie określiliby mianem single input stream (czyli „pojedynczy strumień wprowadzania”). Używanie klawiatury (czy też długopisu, jeśli chcesz nim po prostu pisać linijki tekstu) wymaga, by Twój strumień myśli był już uporządkowany. Tymczasem tak nie jest. Nasz mózg działa na zasadzie luźnych skojarzeń, przetwarza równolegle mnóstwo wątków. Praca, którą musisz na początku wykonać to właśnie poskromienie tego chaosu. Najpierw w głowie, potem za pomocą zewnętrznych narzędzi. Jak sobie z tym radzić?

  • Nie zaczynaj pisania od otwarcia komputera i edytora tekstu! Część koncepcyjna polega na luźnych skojarzeniach. Migający kursor, który wymaga pojedynczego strumienia myśli tylko potęguje Twój stres.
  • Kartka, ołówek, luźne szkice to Twoi przyjaciele. Luźne szkice dużo lepiej oddają naturalny styl pracy Twojego mózgu.
  • Efektem tego etapu jest plan tekstu. Rzeczy, które przychodzą Ci do głowy (i które wrzuciłeś na kartkę) dzielisz na te, o których chcesz pisać i te, które się nie nadają.

Kiedy skończysz sortowanie rzeczy na przydatne i nieprzydatne… idź na spacer, weź prysznic, zrób sobie przerwę. Bo potem proces trzeba będzie powtórzyć. Bo skoro część co napisać jest już skończona, czeka Cię praca nad jak o tym napisać. Czyli: jak połączyć kropki. I tu znowu luźne szkicowanie i mapa myśli będą Twoimi przyjaciółmi. Gotowe? Twój plan tekstu ma już nie tylko kluczowe elementy, ale także logiczne połączenia między nimi.

Pisanie

Czego używasz do pisania? Worda (lub innego podobnego programu)? Niedobrze… Dlaczego? Już Ci mówię.

Pewnego dnia przyszedł do mojej firmy klient z prośbą o zaprojektowanie wizytówki. Pan był księgowym i miał już sprawę całkiem nieźle przemyślaną – przyniósł nawet szkic projektu tej wizytówki. Wszystko byłoby cudownie gdyby nie fakt, że ten szkic był zrobiony… w Excelu.

Uśmiechasz się teraz pobłażliwie? Nie powinieneś. Pan księgowy zrobił wizytówkę w Excelu z dwóch powodów. Po pierwsze: bo się da. Po drugie: bo nie znał lepszego narzędzia. Ty z tego samego powodu piszesz swoje prace w Wordzie: bo się da i nie znasz lepszego narzędzia. Tymczasem są lepsze. Dlaczego?

Pisanie jest trudnym procesem. Cięcie i gięcie słów, by poddawały się Twojej woli sprawia, że Twój mózg wije się i próbuje wszelkimi sposobami wykręcić się od tego. Wyszukuje Ci łatwiejsze prace, których efekt będzie widoczny natychmiast, nie po kilku godzinach. Taką pracą jest na przykład… dobieranie fontów. Ustawianie kolorów. Ba, sprawdzanie poczty czy Facebooka też wydaje się mega atrakcyjne (i konieczne!) w momencie, kiedy przed Tobą pusta kartka i świadomość, że czeka Cię jeszcze napisanie pięćdziesięciu takich kartek. Jak sobie z tym poradzić?

  • Uczyń z komputera… maszynę do pisania. Znam co najmniej kilku pisarzy, którzy mają na biurku stary laptop właśnie do pisania. Jego główna zaleta? Nie jest podłączony do internetu. Nie ma na nim żadnych programów poza najprostszym edytorem tekstu. Nie da się na nim robić niczego poza pisaniem.
  • Znajdź prostszy edytor tekstu. Wadą Worda (i jemu podobnych) jest „bo można”. Dobieranie fontów czy marginesów powinno być możliwe, kiedy masz już tekst, który możesz przekształcać. Istnieje kategoria edytorów, które nazywamy distraction free – nie mają żadnych elementów interfejsu poza kursorem. Nie możesz w nich robić niczego poza pisaniem. Co polecam? Write (Windows), Writer (aplikacja dla Chrome), iA Writer (Mac), Ulysses (Mac).
  • Większość z polecanych wyżej narzędzi wspiera Markdown. To język znaczników, który pozwala Ci na formatowanie tekstu podczas pisania. Brzmi strasznie, ale nauczenie się go zajmie Ci trzy minuty. A kiedy zaczniesz pisać w Markdown, nie wrócisz już do tradycyjnego formatowania.

Efektem tego etapu jest… prawie gotowy tekst. Jest wielu ludzi, którzy na tym etapie kończą pisanie. Nas jednak czeka jeszcze jedno zadanie.

Edycja

Worda nazywamy edytorem tekstu dlatego, że optymalnie nadaje się do tego właśnie etapu. Pozwala Ci sformatować napisany tekst, teraz dopiero możesz wyżyć się, dobierając fonty, ustawiając marginesy czy kolory. Ale edycja tekstu to jednak nadal praca nad stylem.

  • Przeczytaj tekst na głos, żeby zobaczyć, jak „płynie”. Czytanie na głos pozwoli Ci wychwycić błędy logiczne w konstrukcji zdań czy zwroty, które nie brzmią zbyt zgrabnie.
  • Usuń zbędne słowa. Nie ma jednej reguły określającej, które słowa są „zbędne”. Możesz mieć bardziej kwiecisty styl i sadzić przymiotniki oraz przysłówki w każdym zdaniu, możesz też pisać bardziej precyzyjnie. To Twoi czytelnicy określają, co im się podoba.
  • Unikaj powtórzeń. Chyba, że to świadomy zabieg. Zwróć też uwagę na wszelkiego rodzaju językowe sztampy. Pisanie o narciarzach „amatorzy białego szaleństwa” jest właśnie sztampą. Znajdź swój własny styl.
  • Interpunkcja i znaki zecerskie pokazują, że nie jesteś niewolnikiem klawiatury. Na standardowej klawiaturze nie znajdziesz „prawidłowych” cudzysłowów, próżno też szukać dywizów – takich długich kresek. To akurat rzecz, w której Word może Ci bardzo pomóc.

Efektem tego etapu będzie porządnie sformatowany, wygładzony tekst, który z czystym sumieniem możesz opublikować.