Model przywództwa, z którym spotykamy się w tradycyjnych firmach i korporacjach nie zawsze przystaje już do otaczającej nas rzeczywistości. Czas poszukać inspiracji gdzie indziej.

Dziesiątki małych klanów

Spójrz jeszcze raz na zdjęcie powyżej. Zwróć uwagę na widownię – to ludzie, którzy uczestniczą w tej samej konferencji, siedzą na jednej sali i słuchają tego samego wykładu ale… jeśli przyjrzysz się uważnie zobaczysz, że nie są jednolitym tłumem. To grupki, małe klany, które wymieniają się na bieżąco informacjami o prelegencie. Opinia na temat tego, czy prezentacja była dobra jest kształtowana właśnie tam.

Potem przenosimy się w kuluary i zaczynamy wędrować między grupami, przenosząc nasze opinie od jednej grupy do drugiej. Takie grupki funkcjonują zarówno w świecie realnym (jak na sali konferencyjnej czy w kuluarach konferencji) jak i w wirtualnym (grupa zorganizowana wokół hashtaga na Twitterze czy zamknięta grupa na innym portalu społecznościowym). Jeśli chcesz mieć wpływ na takie grupy, musisz się nauczyć im przewodzić. Ale trochę inaczej, niż myślisz.

Kim jest przywódca klanu?

Boss & Leader

Kim jest przywódca klanu? To ktoś, kto – jak na powyższym rysunku – sprawia, że rzeczy w klanie są posuwane naprzód. I większość z nas instynktownie czuje różnicę pomiędzy szefem (którego autorytet jest mianowany) a liderem (który nie boi się ubrudzić rąk, idzie w pierwszym szeregu ze swoimi ludźmi). Ja chciałbym Ci zaproponować trochę inny sposób myślenia.

Spójrz raz jeszcze na powyższy rysunek. Wiesz, co jest z nim nie tak? Zarówno „Boss” jak i „Lider” posuwają do przodu klocek. Tymczasem w dobrym przywództwie nie chodzi o klocek – chodzi o ludzi. Przywódca klanu to ktoś, kto pcha sam klan do przodu, rozwija go poprzez rozwój ludzi.

Patrząc na przywództwo w takim ujęciu odchodzimy od „fizyki” (rozkład sił, napięcie lin) a przechodzimy do „kultury”. Możesz tego nie wiedzieć, ale każdy z członków klanu jest na pewnym stopniu „rozwoju kulturowego”. Rolą dobrego przywódcy jest doprowadzić wszystkich na koniec tej ścieżki rozwoju.

Kultura wojowników

Dr David Logan razem ze swoimi współpracownikami badali „plemienną kulturę” w społecznościach i korporacjach. Efektem ich badań jest pewnego rodzaju „drabinka rozwoju kulturowego”. Co na niej jest?

  • Na najniższym poziomie mamy ludzi, którzy twierdzą, że życie jest do dupy. Świat jest źle urządzony więc jedyne, co ich zajmuje to przetrwanie w nim. Mają w sobie tyle nadziei, co ostatni człowiek, który przetrwał apokalipsę zombie. Tak samo też traktują wszystkich obcych – sieją agresję i rozmontowują więzi społeczne, jakie widzą dookoła. Jest jednak dla nich światełko w tunelu…
  • Kiedy człowiek na pierwszym poziomie dostrzeże, że inni ludzie jednak mają lepiej od niego, zmienia nastawienie. To nie życie jest do dupy tylko moje życie jest do dupy. Mam gorzej niż inni. Wbrew pozorom to postęp – daje ludziom nadzieję. Jednak tę nadzieję trzeba podsycać, bo cechą charakterystyczną dla tego stopnia rozwoju kulturowego jest apatia. Wynika ona często ze stylu narracji, którą ma „apatyczna ofiara”. Rolą lidera jest pokazać, że można inaczej.
  • Kiedy przekonasz kogoś, że wcale nie ma gorzej od innych, szybko zacznie uważać, że ma lepiej od innych. Wchodzi na etap, który nazywa się jestem boski (a Wy nie!) Zwróć uwagę, że ten poziom komfortu to w wielu przypadkach maksimum, do czego aspirują ludzie w korporacjach i wielu organizacjach. Ja jestem najważniejszy, moje racje powinny być wysłuchane. Plemię? Banda ludzi, którzy czasem są pomocni, najbardziej przydają się do porównywania, jak bardzo lepszy od nich jestem.

Badania Logana pokazały, że większość ludzi zatrzymuje się na jednym z tych trzech szczebli. Dążą do trzeciego jako do świętego Graala i… zostają tam. Tymczasem poza Twoją strefą komfortu leżą jeszcze dwa szczeble rozwoju kulturowego.

Kultura klanu

Problemem managerów jest to, że ludzi trzeba „ogarniać”. Inaczej rozejdą się każdy w swoim kierunku. Jeśli tak myślisz o zarządzaniu, zatrzymałeś się na trzecim szczeblu. Co jest wyżej?

  • Kiedy uświadomisz sobie, że Ty i Twoi współplemieńcy razem możecie więcej, niż każdy z Was osobno, kiedy zjednoczycie się wokół wspólnych wartości, pojawia się plemienna duma. Osiągacie stopień my jesteśmy boscy (a oni nie). Tu właśnie wielu ludzi wyobraża sobie lidera z powyższej grafiki – wszyscy zgodnie ciągniemy w konkretnym kierunku. Z własnej nieprzymuszonej woli. Ale taka plemienna duma ma mroczną stronę. Może prowadzić do wynaturzeń. Naziści byli dumni ze swojego plemienia, byli zjednoczeni wokół wspólnych wartości i byli gotowi wiele poświęcić, by doprowadzić tam swoje plemię. Nie tędy droga.
  • Zamiast dzielić świat na „nas” i „onych” można spróbować uświadomić sobie, że życie jest boskie. Zobacz, to lustrzane odbicie pierwszego stopnia rozwoju kulturowego – w tym świecie wszyscy uważają, że jest on piękny, zasługuje na ochronę i rozwój oraz że tak naprawdę nie ma różnicy, kto go rozwija i chroni – wszyscy są mile widziani. To korporacja, która nie ściga się z konkurencją, ale stara się zrobić z nią coś wspólnie dla rynku, który rozwijają. To wszystkie kanały telewizyjne nadające jednocześnie tę samą transmisję z finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Da się to zrobić, tylko potrzeba odpowiedniego lidera.

Rola wodza

Rolą wodza jest popchnąć swoich ludzi w kierunku najwyższego szczebla rozwoju kulturowego. Klan, który się tam znajduje, jest w stanie dokonać rzeczy wielkich. Kilka rzeczy, które musisz zapamiętać na temat tej wędrówki:

  • Możesz tego nie dostrzegać, ale jako lider masz wpływ na ludzi na każdym poziomie rozwoju. Nawet aspołeczny osobnik z poziomu pierwszego dostrzega Cię i zwraca uwagę na to, co mówisz. Ale…
  • Jesteśmy krótkowzroczni. Badania Logana pokazują, że członkowie klanu nie reagują na komunikaty zbyt odległe od ich własnego szczebla. Jak odległe? Jeden stopień. Człowieka na szczeblu pierwszym musisz najpierw popchnąć na szczebel drugi, by próbować pracować nad trzecim.
  • To samo dotyczy integracji – nikt na szczeblu trzecim nie będzie patrzył przychylnie na odludka ze szczebla pierwszego.

Zagraj w to jeszcze raz, Sam…

Okazuje się, że najlepszym poligonem do uczenia się przywództwa, o jakim pisałem wyżej, wcale nie są korporacje czy organizacje pozarządowe. Idealnym środowiskiem są… gry. Mówiłem o tym 15 czerwca w czasie wykładu we wrocławskiej Wyższej Szkole Bankowej.

Pierwszą część tego wykładu właśnie przeczytałeś. Drugą, odrobinę krótszą, omawiającą zależności między grami i umiejętnościami przywódczymi wyślę za kilka dni abonentom newslettera. Nie chcesz jej przegapić? Zapisz się na newsletter.