Budowanie marki
Zrób biznes, ale nie jak zwykle
W artykule„Czego nie dowiesz się z Google i Facebooka?”pisałem ofiltrach, które algorytmy niepostrzeżenie zakładają wokół nas (albo które świadomie zakładamy wokół siebie, by odciąć się od nadmiaru informacji). Świadomość istnienia tych filtrów może miećkonsekwencje dla Twojego biznesui potencjalnych zysków. Jakie? Dziś o „syndromie zajętej sieci”, czyli o tym, żestandardowy sposób robienia biznesuniekoniecznie może być dla niego najlepszym rozwiązaniem.
O sprzedawaniu piasku (bynajmniej nie na Saharze)
Wyobraź sobie, że maszolbrzymie złoża piasku. Pewnego dnia podchodzi do Ciebie ktoś z firmy budowlanej i pyta, czy niesprzedasz mu jednej taczkiTwojego piasku. Zgadzasz się, budowlaniec zamawia od Ciebie kolejną taczkę (którą trzeba mu zawieźć na drugi koniec miasta), potem kolejną. Widziszświetny pomysł na biznes. Zatrudniasz ludzi, którzy za Ciebie wożą taczki z piaskiem do budowlańca. Mało tego, płacisz za reklamę w piśmie kierowanym do budowlańców, by zdobyć więcej Klientów. Opłaca się – kolejne firmy budowlane zgłaszają się do Ciebie po piasek,zatrudniasz coraz więcej ludzi, skalujesz biznes…
Czy to jestoptymalnysposób robienia interesów? Okazuje się, że nie. A wszystko przez… miejską plażę.

Jak dać się znaleźć i się nie zgubić
Marketing w mediach społecznościowych
Andrzej Kwaśniewski
Sprawdź ofertę | 5,25 złMiejska plaża
Miejska plaża powstała mniej-więcej w tym samym okresie, w którym wywiozłeś pierwszą taczkę z piaskiem do firmy budowlanej. Powstała nie po drugiej stronie miasta, tylko znacznie bliżej. A co najważniejsze, miejska plaża ciąglepotrzebuje piasku najwyższej jakości. Płacą za niegokilkakrotnie więcej, niż firmy budowlane, bo na tym doskonałej jakości piasku ludzie leżą, nie wrzuca się go do betoniarki.
Jeśli zajmujesz siębudowaniem pozycji firmyjako dostarczyciela piasku dla branży budowlanej, nawet nie sprawdzisz, czy Twój piasek spełnia wymagania plaży miejskiej. A gdyby spełniał,mógłbyś go sprzedawać wielokrotnie drożej, transportując go nawet bliżej.
Syndrom „zajętej sieci”
Każdy z nas maograniczoną zdolność przyswajania nowych informacji– dlatego musimy je filtrować. Jednak biznes toszukanie okazji, stały zestaw filtrów bardzo mocno Ci w tym przeszkadza. A jednak wielu biznesmenów, właścicieli firm, pozwala sobie na ograniczenie wizji swojego świata. Czasem w bardzo szkodliwy sposób.
Przykład? Firma, która robi biznes od 20 lat w taki sam sposób. Rozmawiałem ostatnio z potencjalnym Klientem, który właśnie w taki sposób traktował swoją działalność – skoro przez 20 lat działało dobrze, znaczy, że wszystko jest w porządku. Problem w tym, żeświat idzie do przodu. Jeśli przez kilka lat nie rozwijasz się, zostajesz w tyle.
„Syndrom zajętej sieci” opisany w książce Emanuela Rosena „Anatomy of Buzz” (w Polsce ukazała się jako „Fama”) to właśnie przypadek, kiedy cała Twoja „przepustowość informacyjna” jestwypełniona informacjami Ci znanymi, nie dopuszczasz do siebie niczego, co mogłoby zmienić Twój pogląd na świat czy biznes. „Moja firma jest znana, bo wszyscy moi znajomi mówią, że jest znana” to bardzo prosty sposób do skrzywienia sobie wizji świata. Na niekorzyść Twojego biznesu.
Co możesz zrobić?
Cokolwiek, byleinaczej. Słowem – zrób biznes, ale nie „jak zwykle”. Jeśli zawsze przygotowujesz Klientom oferty w PowerPoincie (i tracisz część zleceń), spróbuj je przygotować w „czystym tekście”. Ivice versa– niektóre korporacje brak PowerPointa uważają za „niepoważny”. Jeśli nie reklamowałeś się nigdy „bo biznes szedł dobrze”, spróbujzareklamować sięi sprawdzić, czy może iść lepiej.
Inwestuj wświeżą kreww firmie i próbuj pomysłów, do których nie do końca jesteś przekonany. Pozwól zewnętrznemu konsultantowi, by powiedział parę gorzkich słów o tym, co robisz. Może się okazać, żeinni wiedzą lepiej od Ciebie. Wiem, to mało komfortowe uczucie. Alebardzo dobre dla biznesu.

Autor
Strateg marki, pisarz i mówca publiczny. Od 20 lat pomagam firmom budować silne marki przez storytelling, grywalizację i psychologię konsumenta.
ClickUp
Zarządzanie projektami i zadaniami w jednym miejscu
ClickUp łączy zadania, dokumenty, czat, tablice i automatyzacje w jednej platformie. Widoki list, kanbanów, Gantta i kalendarza, pola niestandardowe i AI do planowania sprintów — zastępuje kilka narzędzi jednocześnie.
Newsletter
Chcesz więcej takich tekstów?
Mimisbrunnr to mój newsletter o marketingu, marce i opowieściach, do których warto wracać.
