Type to search

Gry komputerowe będą nową telewizją?

Tablet przed telewizorem, do łóżka z czytnikiem

Dzisiejsi trzydziestolatkowie nie oglądają już telewizji w sposób bierny jak ich rodzice. Rewolucja technologiczna stworzyła zjawisko „drugiego ekranu” (ang. second screen) – globalne badania TNS z 2014 roku pokazały, że niemal połowa ludności świata używa już innego urządzenia podczas oglądania telewizji. Robi tak większość Amerykanów (56%) i… niemal wszyscy Japończycy (79%).

Jeśli masz poniżej trzydziestu lat jest szansa, że w ogóle nie masz telewizora. A ilość ekranów, z których symultanicznie korzystasz przekroczyła dwa. O tym zjawisku mówi się multi screen. Oglądanie filmu odbywa się na komputerze, do łóżka zabierasz czytnik książek elektronicznych lub tablet, komórkę i ewentualnie laptop. Spokojnie, to nic dziwnego – niemal 10% więcej mieszkańców Hong Kongu na przykład woli oglądać filmy na mniejszym ekranie niż w TV…

Niezależnie jednak od tego czy jesteś dwu-, czy wieloekranowcem, zmieniła się jedna rzecz: nie jesteś już bierną widownią. Second screen przestał być medium jednokierunkowym. Możesz uczestniczyć w dyskusjach z innymi fanami na Twitterze, dowiedzieć się więcej o postaciach z Gry o tron dzięki dedykowanej aplikacji czy śledzić na bieżąco rozszerzone statystyki meczu. Jedna rzecz, której nie możesz zrobić to wpływać na program na głównym ekranie. A to jest coś, czego ludzie znani wcześniej jako „widownia” chcą. Termin ten, ukuty w 2006 roku przez medioznawcę i profesora dziennikarstwa Jaya Rosena, wróci do nas jeszcze. Ale porozmawiajmy najpierw o rzeczach, do których wrócić nie można.

Jeśli umrzesz w tej grze, nie możesz wrócić nigdy

Upsilon Circuit jest typową grą akcji: wcielasz się w bohatera i – w towarzystwie innych graczy – penetrujesz lochy i zabijasz potwory. Z kilkoma małymi różnicami. Po pierwsze, na świecie jest tylko jeden serwer Upsilon Circuit. A w nim osiem wolnych miejsc. Oznacza to, że jedynie ośmioro ludzi na całej Ziemi może grać jednocześnie. Po drugie, kiedy umrzesz w grze, nie możesz już wrócić. Nigdy.

Koncept permadeath, czyli „trwałej śmierci” jest znany w grach od dawna – nadaje rozgrywce trochę bardziej poważny charakter, pozwala odróżnić tzw. niedzielnych graczy (ang. casual gamers) od tych prawdziwych, hardcore gamers. Jednak kiedy grasz w Diablo i Twoja postać umrze w trybie hardcore, możesz zawsze stworzyć nową, rozpocząć przygodę od początku. Upsilon Circuit jest inny. Także pod innymi względami: jest zupełnie nowym gatunkiem i motorem do niespotykanych wcześniej zjawisk społecznych, których podwaliny mieliśmy okazję śledzić w poprzednich akapitach.

To pierwsza gra zaprojektowana z myślą o… publiczności. Czy raczej powinienem powiedzieć „ludziach wcześniej znanych jako publiczność”. Bo w UC są dużo więcej niż biernymi podglądaczami.

Prawdziwi fani i… prawdziwe cebulaki

Powiedzenie, że na stadionie piłkarskim „publiczność jest dwunastym zawodnikiem” jest raczej metaforą – poza ostrym dopingiem kibice nie mają bezpośredniego wpływu na przebieg gry. W Upsilon Circuit mają.

Kiedy „siadając na widowni” wybierasz gracza, którego postępy chcesz śledzić, wybierasz coś więcej niż punkt widzenia. Stajesz się częścią jego społeczności – drużyny, która ma realny wpływ na rozgrywkę. Punkty doświadczenia zdobyte przez „jednego z ośmiu” nie lądują bezpośrednio u niego, są magazynowane przez drużynę i – dokładnie tak jak w Twitch Plays Pokémon – to ona decyduje, na co zostaną wydane. Nowy czar, miksturę leczniczą, broń… Możesz też nie dostać nic, jeśli nie szanujesz fanów i zdecydują oni, że chcą Cię zastąpić kimś innym. Albo jeśli wśród widowni masz sporo trolli.

Trolle, czyli ludzie chcący torpedować rozgrywkę byli prawdziwą plagą Twitch Plays Pokémon. Społeczność graczy musiała na nich bardzo uważać, ludzie pisali skrypty do wykrywania i blokowania takich osobników. A i tak bardzo często udawało im się cofać z trudem wypracowany postęp. Twórcy Upsilon Circuit chcą… na trollach zarabiać.

Tagi:
Paweł Tkaczyk

Zarabiam na życie opowiadaniem historii. Jestem strategiem, właścicielem agencji MIDEA, autorem trzech bestsellerowych książek i mówcą publicznym. Wśród moich klientów są firmy takie jak Orange, GlaxoSmithKline czy SONY.

  • 1