Pawe\u0142 Tkaczyk

Budowanie marki

Jak McDonalds namawia do picia kawy?

Ta sama kawa może smakować inaczej, w zależności od tego, kto ją serwuje. Na tym właśnie polega potęga marki.
Jak McDonalds namawia do picia kawy?
3 min czytania

Ta sama kawa może smakować inaczej, w zależności od tego, kto ją serwuje. Na tym właśnie polega potęga marki. Przekonuje się o tym boleśnie McDonald's, wprowadzając na rynek swoją sieć kawiarni McCafe. W jaki sposób gigant fast foodu zamierza walczyć ze swoim własnym wizerunkiem?Sieć McDonald's kontynuuje swoją konsekwentną drogę do rozszerzenia marki poza „fast food”. Po olbrzymiej zmianie, jaką było wprowadzenie śniadań (w naszym kraju restauracje ze śniadaniami pojawiły się kilka lat temu), zmianie wyglądu restauracji (o której pisałem w 2006 roku), sieć szykuje kolejną rewolucję: bary kawowe, które mają stawać do konkurencji z kawiarniami Starbuck's.

Okazuje się jednak, że aby McCafe okazało się sukcesem, nie wystarczy po prostu serwować tam kawę. Percepcja marki przez samych użytkowników sprawia, że McDonald's ma jeszcze długą drogę do przejścia, ale na szczęście zdaje sobie z tego sprawę.

Czego McDonald's nauczył się od Starbuck's? Na pewno zaangażowania użytkownika w proces tworzenia produktu. Starbuck's wyrósł na „kawie robionej na zamówienie” -- przy procedurze zamawiania kawy obowiązkowym pytaniem jest „Jak mam ją Panu/Pani przyrządzić?”. Klient może wybrać, ile chce cukru, ile śmietanki itp. Dzięki zaoferowaniu takiego wyboru czuje, że nie dostaje produktu „z automatu”, ale coś przygotowanego specjalnie dla siebie. W McCafe obowiązuje ta sama procedura.

Nie zmienia to jednak faktu, że kawa w McCafe nie jest postrzegana tak samo dobrze, jak kawa u wyspecjalizowanej konkurencji. W Polsce pierwszą McCafe otwarto w 2008 roku w Poznaniu. Od razu znaleźli się tacy, którzy na forach internetowych zaczęli „wieszać psy” na kawie z McDonald's:

Jak wprowadzić klienta w trans kupowania
Polecana książka

Jak wprowadzić klienta w trans kupowania

Nowa psychologia sprzedaży i marketingu

Joe Vitale

Sprawdź ofertę | 39,90 zł

porażka………….nie zaistnieją na rynku kawowym.to jakiś absurd,kawa z ‚guzika’ ;| nie dorównają jakością innym kaiwarniom. rysowanie wzorków syropem to ZERO a nie sztuka. sztuką jest art latte! żałość. (źródło)

Albo:

idź sobie np.do coffee heaven. tam kawę przygotowuje się ubijając tamperem,a następnie wsadzając głowicę do ekspresu ciśnieniowego.nie jest to kawa 'z guzika'/z automatu.

W Ameryce McDonald's trafił na te same problemy i celnie zidentyfikował ten rodzaj konsumentów, nazywając ich coffee snobs, czyli „kawowymi snobami”.

Wydaje się, że firma ma sporo racji: spora część użytkowników rzeczywiście nie potrafiłaby pewnie w „ślepym teście” rozróżnić smaku tej samej de facto kawy podawanej w McCafe i Coffee Heaven, bardzo liczy się dla nich samo otoczenie, czy rytuał podawania kawy, a w efekcie dostają ten sam produkt, tylko droższy (kawa w McCafe ma być tańsza od tej w Starbuck's czy Coffee Heaven).

W USA sieć próbuje pokazać się właśnie jako „nie-snobistyczna kawa” -- porządnej jakości kawa, która jest wystarczająca, by postawić Cię rano na nogi czy wypić ją z przyjacielem, ale niekoniecznie aspirująca do bycia „najlepszą kawą świata” (obietnica, której Starbuck's też nie jest w stanie spełnić). Do tego argument o zaoszczędzeniu kilku złotych (dolarów) dziennie na filiżance tej samej w sumie kawy… Wydaje się działać.

Na potrzeby tej kampanii powstała specjalna strona, unsnobbycoffee.com, na której McCafe prezentuje swój punkt widzenia, pokazuje jakość swoich kaw, a nawet pozwala napisać „list do przyjaciela-snoba” z próbą przekonania go do oszczędzenia paru groszy w McCafe…

W Polsce firma nie ma jeszcze konkurencji ze strony Starbuck's, ale jest np. Coffee Heaven. Czy powstanie polska wersja strony unsnobbycoffee.com?

A Ty? Gdzie pijesz poranną kawę? I z czego ją przygotowujesz? :)

Paweł Tkaczyk

Autor

Paweł Tkaczyk

Strateg marki, pisarz i mówca publiczny. Od 20 lat pomagam firmom budować silne marki przez storytelling, grywalizację i psychologię konsumenta.

Polecana książka
Social Media

Copywriting w dobie reelsów i tiktoków

Dorota Bajczyk

Czy tiktokerzy potrzebują copywritingu? Copywriting jest kluczem do efektywnej komunikacji marketingowej. Bez dobrze przygotowanego tekstu, scenariusza czy hasła reklamowego nie ma mowy o skutecznej promocji. To prawda obowiązująca od zarania branży reklamowej. Tak było, tak jest i tak pozostanie. I to mimo że rynek ery cyfrowej nieustannie się zmienia, użytkownikom sieci podsuwając zupełnie nowe pomysły na wirtualne zaistnienie w kolejnych mediach społecznościowych, a firmom proponując narzędzia takie jak postrach copywriterw, czyli ChatGPT. Jak się utrzymać z pisania tekstw reklamowych w czasach, gdy najskuteczniej działa promocyjna rolka na Instagramie i jej odpowiednik ― filmik na TikToku? Jak nie dać się zrzucić z zawodowej planszy sztucznej inteligencji, ktra dostarcza treści na dowolny temat szybciej i taniej ― bo za darmo? Czy zawd copywritera ma dziś jeszcze sens i czy będzie go miał w przyszłości? Autorka tego poradnika odpowiada zdecydowanie: tak, praca copywritera ma sens, jest i będzie potrzebna. Trzeba tylko zmienić podejście. Zidentyfikować bieżące potrzeby rynkowe. Zaadaptować się do nowych oczekiwań i trendw. Poszukać klientw wśrd podcasterw i twrcw wideo. Wreszcie ― zaprzyjaźnić się ze sztuczną inteligencją, przestać z nią rywalizować, a zacząć wspłpracować. Książka zawiera wypowiedzi ekspertw i case studies.
Okładka książki Copywriting w dobie reelsów i tiktoków

Newsletter

Chcesz więcej takich tekstów?

Mimisbrunnr to mój newsletter o marketingu, marce i opowieściach, do których warto wracać.