Grywalizacja
Grywalizacja bez mechanizmów
Porównaj dwie definicje grywalizacji:
użycie mechanizmów znanych z gier
Oraz:
wstrzykiwanie elementów frajdy

Perswazja w Social Media, czyli jak sprzedawać tam, gdzie inni zdobywają tylko lajki
Mirosław Skwarek
Sprawdź ofertę | 35,40 złPierwszą definicję nazywamnarzędziową– jest odpowiednia dla ludzi, którzy chcą do grywalizacji podejść „od-do”, otrzymać instrukcje w stylu „zrób to, dodaj tamto”. Łatwiejsza w implementacji, ale… bardziej ograniczona w efektach.
Druga definicja to model bardziejideowy– to bardziej sposób myślenia o rozwiązaniu konkretnego problemu, niż podanie na tacy gotowych rozwiązań. Jej implementacja wymaga większego wysiłku, ale i efekty są bardziej spektakularne.
W drugiej definicji zabrakło jednego ważnego elementu, który wydaje się obowiązkowy: mechanizmów grywalizacji. Czy da się robić grywalizację bez użycia tych mechanizmów? Okazuje się, że jak najbardziej. Jeśli podejdziemy do problemu (jak sprawić, by mój produkt, marka, usługa sprawiał więcej frajdy?) z odpowiednim nastawieniem może okazać się, że rozwiązanie w ogóle nie wymaga użycia mechanizmów gry.
Przykład?
Bang! by bitplay

Autor
Strateg marki, pisarz i mówca publiczny. Od 20 lat pomagam firmom budować silne marki przez storytelling, grywalizację i psychologię konsumenta.
Jak dać się znaleźć i się nie zgubić
Marketing w mediach społecznościowych
Andrzej Kwaśniewski

Newsletter
Chcesz więcej takich tekstów?
Mimisbrunnr to mój newsletter o marketingu, marce i opowieściach, do których warto wracać.
