Psychologia konsumenta
Elevator pitch XXI wieku
Dawno temu sprzedawanie było prostsze. To prawda, trzeba było chodzić od drzwi do drzwi, do każdego spotkania trzeba było się przygotować docierając do strzępów informacji… Ale ludzie w windzie Cię słuchali.
O rozstawianiu gratów
Pitchpo angielsku oznacza „rozstawić” (np. namiot). W kontekście sprzedaży oznaczało komiwojażera (wędrownego handlarza), który rozstawia swój kram z próbkami w domu lub biurze klienta, wyjmuje katalog i zaczyna prezentację… Z czasem, kiedy zaczęliśmy sprzedawać coraz więcej usług,pitchzaczął oznaczać coś, co sprzedawcamówibardziej niż to, corobi.
Do takiej przemowy należało się przygotować – handlowiec wędrujący od drzwi do drzwi musiał przeprowadzić cały proces sprzedaży w ciągu jednej wizyty. Z czego składa się taki proces?
- Kwalifikacja klienta – ocenienie, czy klient ma pieniądze i władzę potrzebną do dokonania zakupu.
- Nawiązanie relacji – kupujemy od tych, których lubimy, więc handlowcy wkładali wielki trud w proces „wzbudzania sympatii”. Oznaczało to np. poznanie hobby klienta (i nawiązanie w rozmowie do tego), jego zwyczajów, sytuacji rodzinnej…
- Przedstawienie produktu – cały model AIDA (Attract, Interest, Desire, Action) na jednym spotkaniu.
- Rozwianie wątpliwości – klient, który nie jest przekonany do zakupu, nie kupi.
- Zamknięcie sprzedaży – element akcji, przyspieszenie decyzji, papiery i dokumenty…
Problemem handlowców był zawsze tzw.gatekeeperczyli „strażnik bramy” – osobabroniąca dostępudo prezesa, dyrektora, ważnego managera. Manager miał władzę i pieniądze, więc to z nim najlepiej było rozmawiać. Niestety, wcześniej należało minąć jegosekretarkę czy recepcjonistkę, co nie było już takie proste.

Psychologia sprzedaży
Podnieś sprzedaż szybciej i łatwiej, niż kiedykolwiek uznawałeś za możliwe
Brian Tracy
Sprawdź ofertę | 38,92 złRozstawianie gratów w windzie
Elevator pitchto opowieść o handlowcu, który w czasach sprzedaży „od drzwi do drzwi” wybierał się na spotkanie z managerem średniego szczebla w korporacji. Do pokonania miał „strażnika bramy” a i tak nie był pewien, czy ten manager jest osobą odpowiednią, by podjąć decyzję o zakupie.
Traf chciał, że do windy, którą handlowiec jechał na spotkaniewsiadł także prezes tej firmy– handlowiec nie znał go osobiście, ale oczywiście przygotował się do spotkania, więc wiedział, z kim ma do czynienia. Nie wiedział jedynie, na które piętro prezes jedzie.Ile miał czasuna ewentualne przedstawienie swojej oferty?
Nie zastanawiając się długo,postanowił zmieścić się w minucie.Od „dzień dobry” przez kilka zdań niezobowiązującej rozmowy po wszystkie wymienione wyżej punkty. Kiedy winda dojechała na piętro, na którym handlowiec miał wysiąść, prezes był tak zapalony do nowego produktu, że kontrakt był praktycznie podpisany – rozmowa z managerem była jedynie formalnością.
Winda XXI wieku
Dziś ludzie jeżdżący windąnie są w nastroju do konwersacji. Mająnosy spuszczone w dół, oczy utkwione w ekranach telefonów komórkowych. Nie możesz liczyć na to, że kontakt wzrokowy ułatwi Ci rozpoczęcie rozmowy z którymkolwiek z nich.
Kolejną sprawą jestzasięg pojedynczej konwersacji. Kiedyś – jeśli nie byłeś środkiem masowego przekazu (gazetą, telewizją, radiem) – mówiło się do kogoś. Dziś wszyscy jesteśmy w pewnym stopniu mediami masowymi: nasz komunikat rzucony na Twitterze trafia do każdego, kto w danym momencie chce nas słuchać. Problem z tym, że…większość nie chce. Efekt? Mnóstwo komunikatówrzucanych „do wszystkich i do nikogo”, mnóstwo „przestrzeni niczyjej” wypełnionej komunikacją. Jak w takim środowisku robi sięelevator pitch?
Pixar na ratunek
- Dawno, dawno temu żył sobie…
- Każdego dnia…
- Jednak pewnego dnia…
- Z powodu tego…
- A potem…
- By w końcu…
Powyższe punkty toszablon opowieścistosowany w studiu Pixar do testowania scenariuszy filmowych. Pixar to studio, które jest wyjątkowe pod jednym względem:nigdy nie wypuściło gniota. Regularnie wypuszczają blockbustery.
Blockbuster to film, który wybija się spośród szumu tworzonego przez inne, podobne mu. Czym? Przede wszystkimświetną historią. Tym właśnie jestelevator pitchXXI wieku: opowieścią rzuconą pozornie w przestrzeń – do wszystkich i do nikogo, ale taką, która sprawi, że oczy oderwą się od małych ekranów, nosy podniosą się w górę i wszyscy zaczną Cię słuchać.
Marketing się nie zmienia
Śmiali się, kiedy usiadłem do fortepianu. Ale kiedy zacząłem grać…
John Caples napisał słynny nagłówek do reklamy korespondencyjnego kursu gry na fortepianie w 1926 roku. Do dziś jest uważany za klasyk dobrego copywritingu. Dlaczego? Bo historia człowieka, który wypowiedział to zdanie da się wpisać w przedstawione wyżej punkty Pixara. A produkt jest bohaterem tej opowieści.
Czy potrafisz wpisać swoją markę w taką opowieść a potem zamknąć ją w zgrabnym haśle? Czy potrafisz tak stworzyć swójelevator pitch, by zmieścił się w jednym tweecie?

Autor
Strateg marki, pisarz i mówca publiczny. Od 20 lat pomagam firmom budować silne marki przez storytelling, grywalizację i psychologię konsumenta.
Psychologia sprzedaży
Podnieś sprzedaż szybciej i łatwiej, niż kiedykolwiek uznawałeś za możliwe
Brian Tracy

Newsletter
Chcesz więcej takich tekstów?
Mimisbrunnr to mój newsletter o marketingu, marce i opowieściach, do których warto wracać.
