Po pierwsze, Patrick Süskind, który w Pachnidle napisał „Celuj w Księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami” nie miał pojęcia o astronomii. Jeśli nie trafisz w Księżyc, do najbliższej gwiazdy będziesz miał jakieś 149.213.487 kilometrów. Ale są sytuacje, kiedy celowanie w Księżyc się przydaje.

Wróg dobrego planu

Carl von Clausewitz, pruski generał i teoretyk wojny powiedział kiedyś „Największym wrogiem dobrego planu jest marzenie o planie doskonałym.” Jest to jedna z najważniejszych lekcji biznesu, jakie słyszałem.

Podejmowanie decyzji w biznesie bardzo często łączy się z pozbywaniem się niewiadomych albo podejmowaniem ryzyka. Nierzadko musimy zrobić jedno i drugie. Planowanie to właśnie redukowanie niewiadomych i przygotowanie się na wszelkie okoliczności, jakie mogą nas spotkać. Problem jednak polega na tym, że bardzo często nie mamy pojęcia, co może nas spotkać.

Sam rynek jest dziś tak zmienny, że stawia nas w obliczu sytuacji, z którą nie mieliśmy do czynienia niemal codziennie. Spójrz na swoją pracę: jeśli każdego dnia przychodzisz do niej i robisz dokładnie to samo, co jeszcze tydzień wcześniej, jesteś wymierającym gatunkiem. Zmienność i niepewność towarzyszą nam nawet na „zwykłych” stanowiskach, o przedsiębiorcach nawet nie wspominam.

Problem polega na tym, że planowaniem nie jesteśmy już w stanie zlikwidować tej niepewności. Ale podejmowanie zbędnego ryzyka też nie należy do najmądrzejszych. Co robić?

Uderz w Księżyc

Kiedy inżynierowie NASA dowiedzieli się od prezydenta Kennedy’ego, że ich misją jest wysłanie człowieka na Księżyc i bezpieczne sprowadzenie na Ziemię, byli świadomi, że biorą się za coś, czego nikt jeszcze nie zrobił. Wielką niewiadomą.

Jednocześnie NASA była pełna analityków, którym płacono za to, by przewidywali możliwe wydarzenia z jak największą precyzją. Agencja mogła ich zatrudnić do opracowania perfekcyjnego planu wylądowania na Księżycu. Ale tego nie zrobiła.

Zamiast tego, NASA zaczęła planować misję, której celem było… rozbicie się o Księżyc. Żadnego lądowania, precyzyjnego celowania czy powrotu. Po prostu wysłać tam statek i rąbnąć nim w powierzchnię Srebrnego Globu tak, by nic z niego nie zostało.

Czy NASA zamierzała wysyłać na Księżyc kamikaze z samobójczą misją? Nie. Ale wysłanie rakiety na Księżyc w jednokierunkową podróż rozwiązywało dwa rodzaje problemów:

  • zmuszało do odpowiedzi na duże pytania (czy to w ogóle możliwe? jak oderwać się od Ziemi? jak sterować rakietą?)
  • pokazywało małe pytania, których w pierwotnym planie być może nikt by nie zadał (innymi słowy: pozwalało Ci dowiedzieć się, czego nie wiesz).

Zrób cokolwiek

Bardzo często próbujemy stworzyć coś doskonałego, kiedy coś o wiele mniej skomplikowanego by wystarczyło. Powiedzmy że projektujesz logo dla klienta i chcesz się zorientować, która kolorystyka mu bardziej odpowiada. Zamiast wysyłać dwa odrębne projekty, może łatwiej będzie wysłać… zestawy kolorowych kwadratów? Jeśli chodzi o wybór kolorów, wystarczą. Rozbij się o Księżyc, pamiętasz? Potem będziesz myślał, co dalej.

Brak wiedzy na temat tego, czego nie wiesz, może też doprowadzić do paraliżu decyzyjnego. Masz dwóch ludzi, spośród których musisz wybrać, kogo chcesz zatrudnić – obaj wypadli świetnie na rozmowie kwalifikacyjnej i mają potrzebne umiejętności. Są niemal identyczni, ale któryś na pewno jest lepszy. Który? Co powinieneś zrobić?

Zrób cokolwiek. Czy naprawdę musisz wiedzieć, który jest lepszy, jeśli obaj mają konieczne kwalifikacje? Stanie w miejscu nie przybliży Cię do celu bardziej, niż wybranie którejkolwiek z (dobrych) opcji. Tymczasem wielu ludzi decyduje się na… nic.

Zastanów się. W Twoim życiu na pewno jest coś takiego, nad czym się głowisz wybierając najlepszą opcję dla siebie. Czy „zrobienie czegokolwiek” nie przybliży Cię do poznania odpowiedzi?