Ważne jest także to, czego nie robimy
BusinessWeek ma interesujący artykuł na temat tego, w jaki sposób Steve Jobs podchodzi do zarządzania firmą.
Podejście do biznesu charyzmatycznego przywódcy (to chyba najlepsze określenie) Apple jest wzorem dla wielu, wiele też można się od niego nauczyć. Wśród wyróżnionych w artykule „sposobów zarządzania” moim zdaniem warto podkreślić:
- jakość, nie ilość: jednym z pierwszych posunięć Jobsa po przejęciu ponownej kontroli nad Apple po Gilu Amelio było wycięcie z oferty firmy wszystkich zbędnych — zdaniem nowego szefa — produktów. Pozostały cztery główne, Maki. Tak samo wygląda produkcja w studio Pixar, kolejnej firmie Jobsa. Zamiast robić filmy klasy B, ale w większej ilości, Pixar koncentruje się na robieniu hitów. Dosłownie. Jeden z ulubionych cytatów Jobsa to:
Jestem tak samo dumny z rzeczy które robimy, jak jestem dumny z rzeczy, których nie robimy.
- zacznij od produktu, zyski przyjdą później: może nie jest to autorski pomysł szefa Apple, ale z pewnością doprowadził jego realizację do perfekcji. Komputery Apple łączą w sobie elegancję i najnowsze technologie. Marzą o nich zarówno fani „najszybszego sprzętu” jak i eleganckie panie, dla których liczy się przede wszystkim wygląd. Ta fanatyczna wręcz dbałość o szczegóły to klucz do sukcesu produktu.
- najważniejsi są ludzie: mały zespół, złożony z utalentowanych specjalistów najwyższej klasy może pobić na łeb wielkie molochy zatrudniające armie przeciętniaków. Stosunkowo mały Apple rzucający rękawicę gigantom typu Microsoft czy Intel (no, teraz już nie) jest tego podręcznikowym niemal przykładem. Steve Jobs podobno spędza długie godziny wisząc na telefonie i starając się rekrutować ludzi, o których słyszał, że są najlepsi. Nie zostawia tego swoim dyrektorom działu HR. Dlatego ma najlepszych.
- wiara w słuszność tego, co się robi jest czasem ważniejsza niż wyniki finansowe przez rok czy dwa: Słynny już cytat Michaela Della sprzed kilku lat (o tym, że Apple powinno się zamknąć i oddać pieniądze inwestorom) z pewnością stanął w gardle jego autorowi, kiedy okazało się, że Apple jest wart na giełdzie więcej niż Dell. Ale kilka lat temu wizja twórców kolorowych iMaków nie była tak oczywista. Silna osobowość lidera i jasny kierunek, w którym zdąża firma — to zalążki prawdziwego, spektakularnego sukcesu.
Dlaczego artykuł zwrócił moją uwagę? Bo sam prowadzę firmę i wiele przykładów tam pokazanych staram się wprowadzać w życie.
Wierzę w doskonały zespół, dlatego chcę ściągać do niego najlepszych. Wierzę, że to, czego nie robimy przynosi nam tyle samo chwały, jak to, co robimy. W końcu wierzę w doskonałą jakość, która — z czasem — odróżni nas od konkurencji i stanie się naszym znakiem firmowym. Wyżej od maksymalnego zysku stawiam sobie wytyczony kierunek rozwoju. I to działa :)
Dowód? Podpisujemy jutro kontrakt z jedną firmą, której niedawno — z wiadomych powodów — odmówiłem współpracy. To całkiem spora firma i cieszę się, że dali się przekonać. Kolejny Klient, z którego mogę być dumny.




